Blog o Kompetencji.

Jak (nie)zarządzać zespołem handlowców.

Lekcja dobrego wychowania

z 4 komentarzami

Kuchnia – miejsce pozytywnych skojarzeń: zapach kawy, lodówka pełna mlecznych smakołyków, świeże pieczywo chrupiące codziennie rano przy krojeniu.

Każde biuro ma wydzieloną powierzchnię kilku metrów kwadratowych, w obrębie których panuje prawdziwie rodzinna atmosfera. Tutaj ludzie są dla siebie uprzejmi i serdeczni, dzielą się ze sobą płodami rolnymi, rozmawiają na tematy niezwiązane z pracą. Zupełnie tak, jakbyśmy przekraczając próg kuchni przenosili się do innego, lepszego wymiaru. Tutaj nie ma skarżących się klientów, goniących planów budżetowych, ujadającego szefa…

Kuchnia. Azyl. Oaza wytchnienia.

- Kurwamać! Ojaciepierdole! Ile można to znosić?! - wykrzyczała się Celinka wpadając do lepszego wymiaru – Smacznego.
- Dziękuję - odparł zaskoczony Szczepan, który właśnie zalewał zupkę chińską.
- Zaraz się porzygam! – zaraz za Celinką wkroczyła Teresa – Smacznego Szczepek.
- Dziękuję - Szczepan udał, że nie usłyszał, co zrobi zaraz Tereska.
- My powinniśmy dostawać dodatek za pracę w szkodliwych warunkach – wymyśliła Celinka. – Albo rentę jakąś, czy coś.
- I jeszcze powinni nam wypłacać odszkodowanie za szkody w psychice – zawtórowała Teresa. – Są przecież granice… – przerwał jej odgłos otwieranych drzwi. Do pomieszczenia weszła sprzątaczka.
- Smacznego - złożyła życzenia Szczepanowi, który właśnie wkładał łyżkę do ust.
- Dziękuję - kurtuazja nakazała mu odpowiedzieć, ale niestety uronił kropelkę zupki, a śnieżnobiała koszula chętnie przyjęła ją na klatę. Sprzątaczka zabrała się za wymianę worka na śmieci na pusty. W tym czasie słychać było każdy jej oddech. Słychać było również pływający w zupie Szczepana makaron, a szelest worka foliowego układanego sumiennie w wiaderku wbił się znienacka decybelami w głowy wszystkich obecnych. W końcu sprzątaczka wyszła, mijając się w drzwiach z Adasiem.
- Smacznego - Adaś grzecznie się przywitał – Co wyście tak wybiegły?
- Dziękuję - wymamrotał Szczepan walcząc z kolejną porcją zupy, która próbowała zaatakować jego spodnie.
- Przecież ta obleśna potwora jest nie do zniesienia – poskarżyła się Celinka. – Jaka kobieta się tak zachowuje?
- Nooo. U mnie powoduje odruch wymiotny – szczerze zgodziła się z nią Tereska. Szczepan przegrał z ciężarem pełnej łyżki wersus jego trzęsące się ze śmiechu ciało. Kawałki makaronu wylądowały tym razem tuż obok rękawa, na stole. Ufff…
- Ja tam nic nie zauważyłem – zdziwił się Adaś. – Wygląda normalnie, jak zwykle.
- No właśnie! – dziewczyny wymieniły spojrzenia.

Dziś ostatni dzień miesiąca. Czas podsumowań, raportów i planów na kolejny miesiąc. Kompetencja nie lubi tego okresu. Musi w tym czasie zajmować się dziwnymi dokumentami, tabelkami, wyliczeniami. Zamiast psuć sobie wzrok wpatrując się w głupie arkusze kalkulacyjne, mogłaby przecież tak wiele nauczyć swoich ludzi… No ale cóż, siła wyższa – w końcu ona też ma szefa, który ma swoje wymagania. Dlatego od samego rana, zamiast służyć wsparciem i pomocą handlowcom, zajmuje się przygotowywaniem potrzebnych sprawozdań.

Jak wiadomo, istotna część mózgu przeciętnej kobiety zajmuje się mówieniem – to dlatego przedstawicielki tej płci tak bardzo uwielbiają to robić. Ale umysł Kompetencji jest wyjątkowy. Można by przypuszczać, że komórki mózgowe odpowiedzialne za procesy obliczeniowe Kompetencji znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie tych, które odpowiadają za motorykę jamy ustnej. Dodatkowo, korzystają z tych samych neuronów. Ta niewiarygodna anomalia powoduje bardzo ciekawy efekt: kiedy Kompetencja mówi, to nie myśli logicznie. I na odwrót: kiedy myśli – to nic nie mówi. Żeby było ciekawiej – mimo, że nic nie mówi, to nadal porusza ustami i wydaje różne dźwięki. Mlaskanie, mamrotanie, siorbanie, ciamkanie, głośne przełykanie śliny i inne, nie nazwane jeszcze odgłosy – po tym można poznać, że Kompetencja dodaje do siebie ważne liczby.

Jednak to, co pozwala jej wykonywać skomplikowane procedury matematyczne, niekoniecznie godzi się z przeciętnym wyobrażeniem “przyjaznego otoczenia akustycznego”. Wsłuchiwanie się w bulgotanie artykułowane przez jamę Kompetencji nie należy do rzeczy przyjemnych, a już z całą pewnością nie ma możliwości skupienia się na pracy.

Do kuchni wleciała rozchichotana Kasia.
- Sma-hahaha-cznego!- jej śmiech rozluźnił nieco atmosferę.
- Dzięki - Szczepan spróbował załatwić sawłarwiwr dwoma sylabami. Udało się, wreszcie posmakował wybornego dania! Zadowolony wyprostował się i oparł wygodnie dłonie na stole. Prawy rękaw ulokował idealnie na czyhającej tam makaronowej minie.
- Wiecie co przed chwilą zrobiła? Hahahaha! - Kasia nadal nie mogła opanować napadu śmiechawy – Rozmawiała przez telefon z klientem. I w pewnym momencie beknęła głośno do słuchawki! – całe kolegium kuchenne w tym momencie ryknęło śmiechem – A potem uśmiechnęła się i powiedziała, że to dobrze, że rozmawiają przez telefon, bo rano jadła kanapkę z serkiem o smaku czosnkowym!
- Hahaha, ale wstyd - Celinka nie mogła złapać oddechu.
- Ciekawe co na to rozmówca? Ale żenada… – podsumował Adaś.
- To jeszcze nic. Pamiętacie, jak na obiad w stołówce dawali dwa dni z rzędu dania z fasolą? – zaczęła Tereska. Szczepan postanowił wywiesić białą flagę. Jakoś odechciało mu się jeść…

Otworzyły się drzwi. Wszyscy umilkli. Do kuchni weszła Kompetencja. Rozejrzała się po obecnych i oceniła, iż mają świetny humor. To dobrze, że jest im wesoło, że tak świetnie czują się w pracy. Ale jest pora na zabawę i jest pora na pracę. Teraz należy zająć się obowiązkami – Kochani, trochę mała ta nasza kuchnia, prawda? Może Ci z Was, którzy już skończyli wyjdą i zrobią miejsce dla kolejnych osób? - 3 sekundy później została sama ze Szczepanem. Rzuciła okiem na jego miseczkę. Nie powiedziała “smacznego”. Według niej to nieelegancko przerywać komuś posiłek.

wykop.pl
Wykop Kompetencję!

Written by kompetencja

styczeń 21, 2008 @ 20:45

Napisane w RKS, Życie biurowe

Odpowiedzi: 4

Subscribe to comments with RSS.

  1. No no, rozkręcasz się. Naprawdę dobrze się to czyta. Bardzo zabawnie napisane. No i to ironiczne zakończenie!

    rysio

    styczeń 21, 2008 at 21:38

  2. Dlatego wlasnie w korporacjach kuchnie sa male i najlepiej maja 2 krzesla na 100 osob – trzeba jesc na stojaco byle szybciej. Kiedys moja Kompetencja powiedziala patrzac jak ludzie jedza przy biurkach – ze i to jest za malo bo jak sie robi 2 rzeczy to zadnej dobrze (czyli je – a raczej polyka – i pracuje jednoczesnie). Fajny post.

    Michal

    Mike

    styczeń 22, 2008 at 17:33

  3. smutny post, dziwie się jak można wytrzymać w takich warunkach. Zgaduje jednak że albo historia jest fikcyjna albo nasi bohaterowie nie potrafią znaleźć sobie innej pracy albo faktycznie są leniwi i łatwiej im być w ten sposób traktowanym i zarabiać za to jakąś kasę niż postarać się pójść gdzieś gdzie będą mieli normalnego szefa…

    Arvind Juneja

    styczeń 23, 2008 at 1:59

  4. A może obawiają się konsekwencji? Co by było, gdyby Kompetencja dowiedziała się, że próbują ją opuścić… W następnym poście zobaczysz, jak głęboko jest zakorzeniona w ich psychice.

    kompetencja

    styczeń 23, 2008 at 12:26


Napisz odpowiedź