Dzień świra
Dobry menedżer skupia się na zarządzaniu pracą swoich podwładnych w taki sposób, aby maksymalizować jej efektywność. Pracownik efektywny to taki, który “umi robić i chce robić”. Posiada więc odpowiednie kwalifikacje i jest zmotywowany do działania - praca przynosi mu wymierne korzyści, na przykład pieniądze.
Tyle teorii.
Ale przecież życie jest o wiele ciekawsze, niż podręcznikowe, laboratoryjne warunki. Weźmy sobie jako przykład pierwszego lepszego menedżera… O, tam idzie jeden: nowoczesna kobieta ubrana w spodnie i białą koszulę. Jest niewysoka, ma schludną fryzurę, dyskretny makijaż. Kobieta sukcesu - widać, że lubi to co robi i robi to bardzo dobrze!
Nazywa się Kompetencja. Kompetencja Poprawna. Jest Regionalnym Kierownikiem Sprzedaży w Wielkiej Zagranicznej Korporacji. Zarządza zespołem około 10 sprzedawców. Z tego powodu wszyscy wokół są wstrząśnięci i zmieszani.
Kompetencja stanowi niepodważalny materiał dowodowy obalający teorię zarządzania, opierającą się na założeniu, że przedsiębiorstwa kierują się racjonalnymi przesłankami w podejmowaniu decyzji kadrowych. Gdyby tak było, Kompetencja nigdy nie zostałaby zatrudniona do pracy wymagającej więcej, niż wykonywania kilku prostych i powtarzalnych czynności.
Żeby lepiej zrozumieć problem, należy go dokładnie zbadać. Wypróbowaną metodą badawczą jest obserwacja. Przyjrzyjmy się więc bliżej. Oto jeden dzień pracy Kompetencji:
godz. 9:23-9:41
Pojawia się w biurze. W ciągu maksymalnie 10 minut będzie gotowa do pracy: przebrane obuwie (na takie fajne, ciepłe kapciochy), powieszony na wieszaku płaszcz, włączony komputer itd. Jak tylko zasiądzie przy biurku, od razu wstaje i idzie do kuchni przygotować sobie kawę. Jej pytanie: “Czy ktoś idzie do kuchni po kawę?” standardowo jest ignorowane przez publiczność.
godz. 10:00 - 11:00
Przegląda pocztę mailową. Tutaj taka ciekawostka: Kompetencja nie potrafi oznaczyć wiadomości jako przeczytanej. Stąd ma obecnie na swojej skrzynce kilkaset nieprzeczytanych maili. No i ona czyta te maile, ale wiadomość pozostaje oznaczona jako “NIEPRZECZYTANA”, więc na drugi dzień Kompetencja widząc to, czyta ją ponownie. I kółko się zamyka. “Ja nie wiem, kiedy ludzie mają czas na pisanie tych wszystkich maili” - takim stwierdzeniem nas kiedyś rozstrzelała.
godz. 11:00 - 13:00
Nudzi się. Nauczyła się mówić do siebie po cichutku, tak żeby nikt nie słyszał… Akurat! Wszyscy słyszymy! A kiedyś to się nawet ze sobą pokłóciła i musieliśmy ją uspokajać, bo doszłoby do rękoczynów.
Czasem jednak postanawia zabłysnąć. Lubię obserwować, jak rodzi się w jej głowie myśl. To bardzo fajny widok, kiedy bez znieczulenia, wykrzywiając twarz Kompetencji spazmami bólu, myśl przychodzi na świat. Radość w oczach matki nowonarodzonego pomysłu jest tak autentyczna, że na chwilę zatrzymuje się czas i przypominają mi się błyszczące oczka dziecka, które otrzymało właśnie zasłużonego quada z okazji przystąpienia do Pierwszej Komunii Świętej. A wszystko to oczywiście przy akompaniamencie całej orkiestry jęknięć, mlasków, westchnień i pomrukiwań.
Jeśli ma pecha, jakiś klient odzywa się do niej i prosi o przygotowanie oferty. Jednak ona nie kala swoich rąk takimi przyziemnymi sprawami - od tego są handlowcy przecież!
- Kasiu, kochana - deleguje zadanie Kompetencja - przygotuj ofertę i przyślij mi na maila. Następnie ten babofon podmieni dane kontaktowe i wyśle ofertę do klienta jako swoją.
Z obserwacji wiem, że lepiej, aby klient nie zadawał później żadnych pytań. W sensie, że lepiej dla wizerunku naszej firmy…
godz. 13:00 - 14:00
Po aktywnie rozpoczętym dniu, czas coś przekąsić. Pora lanczu. Według Kompetencji każdy zasługuje na taką przerwę, o ile może sobie na nią w danej chwili pozwolić, a więc jeśli nie ma żadnych zaległości. A zaległości zawsze się znajdą.
godz. 14:00 - 16:00
Godziny popołudniowe to najlepszy czas na obdzwonienie wszystkich dwóch znajomych i poskarżenie się im natłokiem pracy. Na dowód należy mówić głośno i wyraźnie, ale powoli, żeby każdy zakodował przekaz: “Kompetencja ma dużo pracy i nie ma na nic czasu”. Podobno kłamstwo powtarzane wiele razy w końcu staje się prawdą.
- Kompetencjo, czy ty przeczytałaś tego maila, którego mi przed chwilą przesłałaś? - pyta z zaskoczenia Tereska.
- Nie. - odpowiada z rozbrajającą szczerością nasza mistrzyni delegowania zadań.
- Twoja siostra pisze i pyta, czy w sobotę odwiedzisz ją ze swoim facetem - streściła jej dziewczyna.
- Hmmm, chyba rzeczywiście powinnam była najpierw przeczytać, zanim ci forłardowałam - zreflektowała się Kompetencja. - To odeślij mi tego maila, ja sama odpiszę.
Tak. Owszem. Kompetencja ma swojego adoratora. Jak mówią, każda potwora znajdzie amatora. Fuj!
Aha, amant nazywa się Mójradek. Przynajmniej tak nazywa go Kompetencja. O Mójradku więcej napiszę innym razem.
godz. 16:00 - 17:00
Kończy się powoli dzień pracy. Tuż przed 17:00 Kompetencja rzuca hasło typu: Kochani, przygotujcie dla mnie jeszcze przed wyjściem listę mieszkańców Gdyni, których nazwiska rozpoczynają się na literkę “O”. Ewentualnie prosi o inne, równie niepotrzebne zestawienie.
godz. 17:00 - 18:00
Myśleliście, że Kompetencji już nie ma w pracy, prawda? Otóż nie! Jest, siedzi. Patrzy przez okno i mlaska. “Zastanawia się” - w cudzysłowiu, bo to na wyrost powiedziane - nad planem dnia jutrzejszego. “Analizuje” dzisiejsze wydarzenia. Czy jest wystarczająco dobra dla swoich ludzi? Czy wspiera ich w trudach codziennej pracy? Czy potrafi ich zmotywować do działania? Czy jest dobrym kierownikiem?
Oczywiście! - odpowiada sobie, następnie pakuje rzeczy, ubiera się i wychodzi.
Do tej pory wyobrażałem sobie Kompetencję jako nauczycielkę z “Władców much”, teraz trochę się to zmieniło - ale obraz jest bardziej kompletny ;-) Ostatnio za każdym razem, gdy udaje mi się wyjść z firmy przed wieczorem i natknąć na promienie zimowego słońca, przypomina mi się muskana twarz Celinki z jednego z poprzednich wpisów LOL
@Globy: Bo zły dotyk boli całe życie.