Blog o Kompetencji.

Profesjonalizm w działaniu

Opublikowany w Złote myśli, Życie biurowe by kompetencja w dniu marzec 10th, 2008

Chciałbym porozmawiać troszeczkę o profesjonalnym reprezentowaniu firmy. Każda firma chce być postrzegana jako lepsza, niż jest w rzeczywistości. To normalne i nie ma nic w tym złego. Gorzej, gdy firma dąży do wizerunku nowoczesnej i godnej zaufania, a tymczasem zachowanie jej pracowników kłóci się z tymi aspiracjami na każdym kroku.Kompetencja dba o wizerunek Wielkiej Zagranicznej Korporacji. Robi to w sposób jedynie słuszny: taki, jaki sama uzna za stosowny. Myślę jednak, że w końcu ktoś powinien ją zapoznać z zasadami kultury organizacyjnej naszej firmy… Ale to nie moja rola.

- Kasiu. Wszystko dobrze napisałaś, ale popraw proszę jeszcze tą czcionkę: dlaczego tam napisałaś na czerwono? - to Kompetencja.
- Bo to jest bardzo ważne, chciałam to podkreślić.
- No ale dlaczego akurat na czerwono? Czy nie wiesz, że jest to kolor agresywny? Piszesz w końcu do klienta. Czerwień działa na klientów jak płachta na byki. Zmień to na niebieski.

Nie zwracajmy nawet uwagi na to, że klienci zostali porównani do bydła. Widziałem tego maila. Tam było mnóstwo błędów merytorycznych: niewłaściwych szczegółów technicznych poprzez złe ilości aż do błędnych cen. Dlaczego akurat kolor czcionki jest najistotniejszy?

- Marta, kochana. Nie możesz pisać do swojej klientki per “Ty”. - mądrości życiowych ciąg dalszy.
- Ale ja ją znam od lat. To właściwie moja koleżanka jest…
- Mnie nie interesuje kim dla Ciebie jest ta pani. Jesteśmy w pracy. Zachowuj się proszę profesjonalnie.
- To jak mam napisać?
- “Szanowna Pani Ewo…” - tak zacznij. -
przecież to takie oczywiste…

Nie, to nie żart. Marta do osoby, z którą nie jedną wódkę piła, musi pisać per “Szanowna Pani”. Relacje z klientami? Proszę bardzo, ale po pracy!

- Wiesz Szczepan? - nie wiem, ale się dowiem zaraz pewnie… - Przysłuchiwałam się ostatnio Twojej rozmowie z klientem.
- Tak? I co?
- Uważam, że nie powinieneś przepraszać go za to, że nie wykonaliśmy usługi. -
To prawda. Nie wykonaliśmy. Zdarza się, przyczyny były niezależne od nas. Standardowo w takich sytuacjach informujemy o tym klienta i proponujemy mu rekompensatę.
- Nie? A dlaczego nie? Nie dotrzymaliśmy umowy, myślę, że przynajmniej słowo “przepraszam” się mu należy… - tutaj mój błąd. Podjąłem dyskusję. Trzeba było, jak zwykle, ograniczyć się do wysłuchania “konstruktywnej krytyki”.
- Oczywiście, że nie. Nasza firma jest zbyt duża, żeby przepraszać byle kogo. Zresztą, to nie nasza wina. Zawiodło oprogramowanie i dostawcy się spóźnili. - Tak tak, ale to nie nasi dostawcy i nie nasze oprogramowanie… - A poza tym to klienci powinni czuć respekt wobec pracownika Wielkiej Zagranicznej Korporacji. A kiedy ty ich przepraszasz za byle co, od razu tracą szacunek.

Drodzy klienci. Pocałujcie mnie w dupę. To dla Waszego dobra!

OK, nadszedł czas na puentę. Jak zawsze, trwa rekrutacja do naszego działu. Kompetencja została zmuszona do skorzystania z pomocy działu HR. Już kiedyś pisałem o tym, co ona myśli o dziale HR. Tym razem tak się zdarzyło, że “jej” haerowiec zachorował i nie odbierał telefonu, a Kompka bardzo chciała wiedzieć, na jakim etapie są rozmowy z jednym z kandydatów. Tym razem nie miała wpływu na przebieg tych rozmów, co bardzo jej nie odpowiadało. Kompetencja uwielbia rekrutować.

Co więc powinien zrobić profesjonalny kierownik, aby dowiedzieć się czy jego kandydat został zatrudniony?

Otóż profesjonalny kierownik Wielkiej Zagranicznej Korporacji, który dba o jej wizerunek i robi wszystko, aby była postrzegana jako poważna, nowoczesna i przyjazna instytucja… złapie za telefon i zadzwoni do kandydata tego właśnie, celem zapytania go czy został zatrudniony! Ha! Założę się, że na to nie wpadliście.

Wskoczmy w skórę pana Iksińskiego, który jest wspomnianym kandydatem.

- Dzień dobry, Kompetencja Poprawna z tej strony. Czy rozmawiam z Panem Iksińskim? - Prawdziwie profesjonalne powitanie. To na pewno dzwoni jakiś profesjonalista.
- Tak, przy telefonie. - Zachować profesjonalizm. Zachować profesjonalizm. Spokojnie. Może wreszcie dostałem pracę…
- Dzwonię do Pana z Wielkiej Zagranicznej Korporacji. Jestem kierownikiem działu, o przyjęcie do którego się Pan ubiegał… - Co? A czego ona chce znowu? A może się pomylili? Może jednak mnie przyjmą?
- Tak? - Spokojnie. Spokojnie…
- …tak. I mam takie pytanie: czy został Pan przyjęty? - To jakiś żart? Jaja sobie robią? A może ja źle usłyszałem?
- S…słucham? - na pewno źle usłyszałem…
- Chciałam zapytać czy dostał Pan już odpowiedź od naszego działu kadr. - Ta laska mówi poważnie. Ale numer! Ale mają tam burdel. Co za debile tam pracują?
- Tak, dostałem. - To najgłupsza rozmowa telefoniczna w moim życiu.
- Więc został Pan zatrudniony? - Dobrze, że tam nie będę pracował. Z takimi baranami to ja nie chcę mieć nic wspólnego…
- Nie…
- Dziękujędowidzenia. -
Rozłączyła się! Ojaciepierdziu, a zawsze myślałem, że w tej firmie to pracują sami najlepsi ludzie… A tu taka żenada… Opatrzność nade mną czuwa jednak.

Tak. Pan Iksiński nawet nie wie, co traci…

wykop.pl
Podobało się? Wykop!

3 Responses to 'Profesjonalizm w działaniu'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Profesjonalizm w działaniu'.

  1. mizzar said, on marzec 11th, 2008 at 7:47

    To juz nawet nie jest smieszne.
    Mialem kiedys szefa, ktory przysluchiwal sie mojej rozmowie z tzw klintem Hot Prospect. Dodam, ze klient byl trudny, ale rokujacy i mogl zwiekszyc obroty firmy o prawie 20 proc.
    Co zrobil moj Boss? W pewnym momencie wyrwal mi sluchawke i rzucil do klienta:
    ” Witam, tu xx zzz. Albo Pan kupuje a jake nie to spie.. pan.”

  2. kompetencja said, on marzec 11th, 2008 at 22:59

    @mizzar: Sprytnie. W ten sposób klient nie kupił, firma nie sprzedała, Ty nie zarobiłeś prowizji, a Twój Boss pokazał, jakim jest idiotą. Kto wygrał?

    Właśnie o to chodzi. Zamiast MYŚLEĆ tacy ludzie jak Kompetencja kierują się w pracy emocjami. Nie zastanawiają się nad konsekwencjami swoich czynów, nie myślą o tym, jak zostanie to odebrane. Przychodzi jakiś cień pomysłu i od razu “na żywo” go realizują. Efekt zwykle nawet dla nich samych jest niespodzianką. Jaki by jednak nie był, dorobią do tego całą ideologię, żeby wykazać, że są doskonałymi strategami.

  3. Blogomotive said, on marzec 13th, 2008 at 0:18

    Tak, zdecydowanie wszelkie działania ad hoc, szczególnie w obrębie zarządzania ludźmi lub kluczowymi projektami, to mega amatorszczyzna (oczywiscie uogólniajac i nie wchodząc w studia niektórych przypadków). Mam to samo: Miszcz Derektor Za 5 Dwunasta - pomimo że zaplanowane, klepnięte, nawet już w toku - on ma rewolucyjny pomysł rozkładający wszystko na łopatki. Zero swiadomosci konsekwencji (nomen omen)…

Leave a Reply