Blog o Kompetencji.

Ocena pracownicza

Opublikowany w Wydarzenia, Złote myśli, Życie biurowe by kompetencja w dniu kwiecień 11th, 2008

- Nie podoba mi się także sposób, w jaki się odnosisz do mnie - brzmiał skrzekliwy, przerywany soczystym mlaskaniem głos - Brak szacunku, jaki w ten sposób okazujesz, demotywuje cały zespół.
- Kompetencjo, ale co konkretnie masz na myśli? -
zapytałem. Tak naprawdę, przecież mało kiedy w ogóle rozmawiamy, zwykle to ona mówi. Dyskusja toczy się ewentualnie mailowo, ale tego przecież inni nie widzą…
- Dobrze wiesz co mam na myśli i nie będę tracić czasu na rozwijanie tego - no tak, nie ma to jak rzeczowa odpowiedź.

Właśnie odbywam swoją rozmowę oceniającą. To nowy pomysł działu HR na to, żeby pracownicy byli jeszcze bardziej zadowoleni z pracy. Żeby wiedzieli na czym stoją: jakie są wymagania wobec nich, co się w nich ceni, co należałoby poprawić i jakie Firma daje możliwości rozwoju. Rozmowa ta ma także dać możliwość przekazania swoich uwag pod adresem otoczenia: współpracowników, warunków pracy oraz oczywiście przełożonego. Całość trwa nawet kilka godzin…

- Kolejna rzecz. - moja rozmowa oceniająca trwa już blisko dwie godziny. W tym czasie dowiedziałem się, że nie przedstawiam się pełnym zdaniem odbierając telefon, że moje maile często zawierają literówki oraz że wychodzenie z pracy punkt 17:00 oznacza, że de facto przestaję pracować kilka minut wcześniej, bo przecież muszę się spakować, ubrać… -To, jak się ubierasz. To nieprofesjonalne. Wolałabym widzieć częściej koszulę niż bluzę z kapturem.
- Przecież na co dzień nie spotykamy się z klientami - rozmawiamy z nimi przez telefon lub mailowo…
- Pracujesz w Wielkiej Zagranicznej Korporacji, to zobowiązuje.
- Ale przecież nawet Prezes chodzi często w t-shirtach…

- To jest przywilej Prezesa. Ale Ty nie jesteś jeszcze prezesem, prawda? - Boże. Niech to się już skończy…

- No dobrze. A czy Ty Szczepan masz jakieś uwagi odnośnie mojej osoby? - tony! Miliardy uwag mam! - Oczywiście nie musisz się niczego obawiać, żadnych konsekwencji tego, co zostanie tutaj powiedziane. Jestem otwarta na krytykę. - Wolałbym, żebyś się zamknęła… No to jedziemy!
- Właściwie to mam kilka uwag. - Do odważnych świat należy. - Przede wszystkim bardzo przeszkadza mi w codziennej pracy to, że nie czuję, abym mógł liczyć na Twoją pomoc w sytuacjach, w których jej potrzebuję. To znaczy: nie mogę liczyć na realną pomoc, bo owszem - chętnie przedstawiasz zawsze swój punkt widzenia, ale nigdy albo bardzo rzadko ma to jakikolwiek związek ze sprawą.
- Szczepan -
zaczyna się - musisz wiedzieć, że ja, jako Twoja przełożona, osoba piastująca stanowisko kierownicze, mam dużo szerszy punkt widzenia na całość działań działu sprzedaży. Ty jesteś tylko malutkim trybikiem w wielkiej machinie, jaką jest nasza Firma i nie widzisz całości. Mój punkt widzenia zawsze ma związek z Twoją pracą - po prostu nie jesteś w stanie tego ogarnąć. Musisz bardziej uważać i skupiać się na moich słowach. - no tak. Czyli ja jestem po prostu niegodzien tajnej wiedzy, jaką posiada Wielmożna Kompetencja. I zbyt mały mam rozumek, żeby pojąć mądrość, jaką ona próbuje mi codziennie przekazać…

- Uważam także, że brakuje Ci merytorycznego przygotowania. - kontynuuję z rozpędu - Chodzi mi o to, że kompletnie nie znasz naszej oferty, cen, właściwości produktów, nie znasz też oferty konkurencji ani oczekiwań klientów. A mimo to ciągle nas pouczasz odnośnie tego, w jaki sposób mamy z nimi rozmawiać, odnośnie zawartości ofert, jakie im wysyłamy i tak dalej.
- Szczepan -
moje imię płynące z jej ust brzmi jak spadający na asfalt, za przeproszeniem, z krowiej dupy placek - jako osoba na stanowisku kierowniczym nie jestem zobowiązana do pochylania się nad każdym klientem z osobna ani nad zastanawianiem się nad szczególikami oferty. Ja ogarniam całość. A to, ile w danej chwili kosztuje produkt A oraz ile mamy w magazynie produktów B zupełnie mnie nie interesuje. Moje uwagi odnośnie Waszych ofert i zachowań wobec klientów mają na celu nauczenie Was dobrych zasad, dzięki którym odniesiecie sukces. Tak jak ja. - Szczerze mówiąc, to cała ta rozmowa uwłacza mi. Czuję się, jakbym kąpał się w szambie.

- Myślę, że nie powinnaś siedzieć z nami w pokoju - wypaliłem - To wpływa ujemnie na atmosferę. Po prostu nie czujemy się swobodnie… Przynajmniej ja…
- Szczepan -
kolejny “plask” - Właśnie dlatego moja obecność w pokoju razem z Wami jest niezbędna. Nie możemy pozwolić na to, aby w pracy zamiast pracować, pracownicy rozmawialiby o niebieskich migdałach, oglądali filmiki w internecie czy popijali kawkę. Doskonale wiem co by się stało, jakby Was zostawić samych sobie… - W takim razie to ja nie mam pytań.

- A co z podwyżkami i awansami? - pytania retoryczne - Czy mogę liczyć na awans?
- Szczepan - znowu spadło “wiecieco” - Na podwyżkę trzeba sobie zapracować. Oczywiście na awans także. W świetle Twoich dokonań, a właściwie ich braku, myślę, że zrozumiesz, że raczej nie mamy o czym rozmawiać.
- Ale przecież mam najwyższą sprzedaż w dziale! -
No bo mam! To o jakich dokonaniach można mówić w dziale handlowym?
- Ale to nie wszystko. Sprzedaż to Twój obowiązek - na tym polega Twoja praca. Mam Cię nagradzać dodatkowo za to, że wykonujesz swoją pracę? Przecież to bez sensu! - No rzeczywiście… Bez sensu… - Ale coś Ci powiem. Popraw swoje nastawienie. Popracuj nad zachowaniem wobec przełożonych. Jak będziesz grzeczny, to pod koniec roku porozmawiamy o podwyżce. Spróbujemy jakoś te kilkaset złotych wysupłać…

Nie wierzę, że to powiedziała. Ale przeanalizujmy: “kilkaset złotych” - oczywiście brutto. No i nie zapominajmy, że 200zł to już “kilkaset złotych”. Aha, słowo “spróbujemy” wcale nie oznacza pewności, a jedynie obietnicę spróbowania. No i jeszcze niepokojące “pod koniec roku”. No bo którego roku?

Generalnie jestem zmotywowany.

wykop.pl
Wykop Kompetencję!

19 Responses to 'Ocena pracownicza'

Subscribe to comments with RSS or TrackBack to 'Ocena pracownicza'.

  1. mizzar said, on kwiecień 11th, 2008 at 17:53

    i jak tu inteligentnie komentowac?
    Obla di Obla da aaa why don’t You get a job (another)

  2. aes_sedai said, on kwiecień 11th, 2008 at 22:06

    Taa…O PRZYMUSIE noszenia konkretnego stroju to mogę porozmawiac… Poważnie KILKA godzin rozmówek z Kompetencją?!Współczuję :)

  3. Mizzar said, on kwiecień 11th, 2008 at 22:32

    @aes_sedai : Eeee tam, ja mysle, ze Szczepana juz nic nie zdziwi:)

  4. aes_sedai said, on kwiecień 11th, 2008 at 23:17

    @mizzar : Fakt, po tym wszystkim to przyznaję Ci rację-jest chłopak zahartowany :)

  5. Mizzar said, on kwiecień 12th, 2008 at 8:14

    Oby tylko po takich rozmowach nie stal sie pewnego dnia “Kompetentny”…

  6. commediadellarte said, on kwiecień 12th, 2008 at 19:17

    Zetknęłam się z czymś w stylu oceny pracowniczej na lekcji matematyki.
    Nie ma to jak wywleczenie z archiwum szkolnego faktu, że Karolina J. zapomniała wzoru na pole walca 28 lutego uświęconego bieżącego roku pańskiego, po prostu - bomba.

  7. mizzar said, on kwiecień 12th, 2008 at 20:22

    Ha! Wlasnie mniej wiecej do tego sie sprowadzaja oceny pracownicze.
    Z ocenami wogole jest ciekawie. Gdy pracowalem z terenowym oddziale jednej z korporacji (wielkiej zreszta) wymyslono anonimowa ankiete oceniajaca szefa oddzialu. No swietne sprawa pewnie powiecie: nie dosc, ze ocena szefa, to jeszcze anonimowa! Czy moze byc cos piekniejszego??
    Moze. I to nie tylko dlatego, ze szef dostal ocene ogolna 3,5, ale dlatego, ze zrobil 4(!!!) godzinne (oczywiscie po godzinach pracy i bez nadgodzin) spotkanie by “wyjasnic” z pracownikami motywy ich tak przeciez krytycznych ocen. Oczywscie nie probowal zmienic swojego postepowania, tylko probowal nam udowodnic, ze sie mylimy….

    Pol roku pozniej - ta sama ankieta… Ocena 5.
    Spotkania nie bylo.

  8. aes_sedai said, on kwiecień 13th, 2008 at 0:46

    Heehhehehehe, dobrze Was podszedł :) A swoją drogą po kiego grzyba robił ankietę skoro nie potrafił pogodzi się z jej wynikami>Zadufany w sobie narcyz doznał szoku po ocenie 3,5-ja tam mu się nie dziwię :))))

  9. mizzar said, on kwiecień 13th, 2008 at 7:52

    Nie, nie, to wymyslila wierchuszka:)

  10. kompetencja said, on kwiecień 13th, 2008 at 11:58

    Kochani! Natychmiast przestańcie. Demotywujecie mi czytelników :)

  11. mizzar said, on kwiecień 13th, 2008 at 14:58

    Ja wogole nie rozumiem o czym kolega mowi:D jak to demotywujemy??
    To ja myslalem, ze motywujemy dyskusja:D

  12. kompetencja said, on kwiecień 13th, 2008 at 16:43

    @mizzar: Mizzar. Skończyłam dyskusję.

    Teraz widzisz jak to jest :)

  13. aes_sedai said, on kwiecień 13th, 2008 at 20:00

    Słodycz :)

  14. mizzar said, on kwiecień 13th, 2008 at 21:19

    Piekne:) Czysta esencja:)

  15. michał said, on kwiecień 14th, 2008 at 14:18

    hehe, prześmieszne byłyby te opowieści gdyby nie to że są prawdziwe…
    współczuję, radzę zmienić pracę. choć wtedy my, czytelnicy, nie będziemy mieli z czego się pośmiać (lub zapłakać nad). większego komentarza to nie wymaga. w zasadzie to tylko chciałem Panu dodać otuchy ;-)

  16. kompetencja said, on kwiecień 14th, 2008 at 14:44

    @michał: Bez Panów mi tutaj :) A do tematu trzeba podchodzić z dystansem, bo inaczej wszyscy zwariujemy…

  17. Blogomotive said, on kwiecień 18th, 2008 at 13:42

    U mnie wszelkie rozmowy motywacyjne z przełożonym wyglądają tak, że ja się dyskretnie bawię palmtopem poniżej linii stołu (więc poza jego wzrokiem), a on pomiędzy wypowiadanymi do mnie słowami wysyła maile i odbiera telefony. Po 45 minutach ja kończę gierkę a on przeprasza, bo musi kolejny telefon odebrać. Wychodzę i na kwartał spokój. Luzik. Wszelka dyskusja jest bezcelowa.

  18. eleutheria said, on kwiecień 19th, 2008 at 10:23

    Ja nie pracuję w Wielkiej Korporacji, a DLA Wielkiej Korporacji - również da się odczuć tę cudowną atmosferę…
    Naprawdę dramatyczny jest wniosek, że karierę w WK robią sami idioci :/
    Szczepan (mam nadzieję, że nie zabrzmiało, jak placek), uciekaj, bo Cię odmóżdżą!!

    Pzdr, ele

  19. kompetencja said, on kwiecień 21st, 2008 at 20:57

    @eleutheria: nie sami. Jest naprawdę mnóstwo inteligentnych i sympatycznych ludzi, dla których taka praca to jednocześnie wielka pasja.

Leave a Reply