Łabędzi śpiew
Się dzieje! Podobno Kompetencja otrzymała bojowe zadanie: poprawić swoje relacje z zespołem. Tak przynajmniej głosi plotka, bo szczerze mówiąc nie widać absolutnie żadnych zmian. A nie, sortex, widać - dziś rano nie próbowała nam opowiadać o swoim długim weekendzie, który z pewnością wypełniony był wernisażami, dewolajami i bożolejami. Nie dowiedzieliśmy się także, że w weekend odwiedziła wraz z Mójradkiem Deżawu i Teżewe.
Dzisiaj Tereska poprosiła Kompetencję o rozmowę w cztery oczy. Zamknęły się w salce konferencyjnej. Poniżej relacja:
- Kompetencjo, nie chciałam o tym mówić przy wszystkich, dlatego poprosiłam o rozmowę na osobności. - zaczęła Teresa, handlowiec roku 2007 w Wielkiej Zagranicznej Korporacji - Chciałabym złożyć wypowiedzenie umowy o pracę.
I w tym momencie wydarzyło się coś niebywałego. Teresa stała się jedynym naocznym świadkiem niewytłumaczalnego, paranormalnego zjawiska. Być może kiedyś powstaną legendy związane z tym wydarzeniem, a może nawet dzieci będą się o tym uczyć w szkołach na lekcjach historii.
Podobno na krótki moment, dosłownie na ułamek sekundy, oczy Kompetencji zaszły szkłem i pojawiła się mała łza w kąciku jej lewego (tego większego) oka. Wiem, równie dobrze mógłbym relacjonować pogłoski o Yetim w centrum Poznania, ale przyznajcie - robi wrażenie! Tego nikt się nie spodziewał.
- Jesteś pewna? - zapytała drżącym głosem wstrętna pudlica - Na pewno dobrze to przemyślałaś?
Początkowo Tereska nie mogła powiedzieć ani słowa. Po prostu ją tak zatkało na widok reakcji Kompetencji. Ale po chwili udało jej się otrząsnąć z otumanienia i rzekła:
- Tak, jestem pewna i dokładnie to przemyślałam. Nie chcę już tutaj pracować.
- Mam nadzieję, że to nie z powodu ostatnich wydarzeń. - Kompka także już zdążyła przywrócić swój naturalny, mongołowaty wyraz twarzy - Osoby, które ostatnio odeszły akurat już dawno nie powinny tutaj pracować, tolerowałam ich, bo nie miałabym sumienia pozbawić człowieka środków do życia - Tak. Wróciła w pełnej krasie…
- Ich odejście pomogło mi podjąć, najwyraźniej właściwą, decyzję.
Tereska dostała pracę w konkurencyjnej firmie, o czym z nieukrywaną satysfakcją poinformowała swoją dotychczasową szefową, która skwitowała tą wiadomość w sposób dla siebie właściwy:
- No tak, skusiły Cię troszkę większe pieniążki… Kochana, mam nadzieję, że poradzisz sobie. Wiesz, Ogromna Amerykańska Firma jest bardzo wymagająca, całkiem możliwe, że nie dasz sobie rady. - Nie ma to jak wiara w dobrych pracowników… - Ale nie martw się, ja nie skreślam ludzi. Za trzy miesiące, jak Ci minie okres próbny w OAF, zadzwoń. Jestem skłonna przyjąć Cię z powrotem.
Ostatnie zdanie zmroziło krew w żyłach Teresy. Brzmiało jak okrutny żart. Jak obietnica kata. Jak demoniczny śmiech krwiożerczego wampira, który jednak żyje, jak się okazuje po napisach końcowych.
Zostałem właściwie sam.
sam? to kto jeszcze tam z Tobą siedzi? a co do ostatnich 3 akapitów - no na podstawie to można czarną komedię nakręcić: “Jestem skłonna przyjąć Cię z powrotem” - ironia losu i to taka do potęgi n.
Człowieku, niech ci odchodzący rozejrzą się dla Ciebie za pracą… ostatni gasi światło, a tym którzy przyjdą na Wasze miejsca przyklej adres swojego bloga na monitorach, żeby wiedzieli w co wdepnęli.
Andrzej, genialny pomysl:)
Szczepan, co Cie tam jeszcze trzyma??!!
Hehehehehe, dobre Andrzej. I pytam o to samo co mizzar - co Cię tam trzyma?Masz doświadczenie w Wielkiej Zagranicznej Korporacji, pracę zapewne znajdziesz wszędzie. Chyba, że jesteś masochistą…:)
Poezja :) …
Jeśli choć czasem ktoś przez chwilę pomyśli, że istnieje w niej empatia, czy cokolwiek zbliżonego, to źle myśli! Po prostu ogniem i mieczem, niekoniecznie w tej kolejności :).
@mizzar: Czuję, że mam do spełnienia misję - świat musi poznać Kompetencję od podszewki do samego końca. Mam wrażenie, że koniec ten zbliża się nieuchronnie.
Gdyby to ode mnie zalezalo to przyznalbym Ci Pulitzera:D Zastanawiam sie tylko w jakiej kategorii, ale to poswiecenie, jak tu kiedys pisalem - w niesieniu kaganka oswiaty - jest chwalebne:)
@autor: niedoczekanie Twoje! takie jak one nie giną nigdy! nigdy!
To już wygląda jak psychologiczny związek ofiary z katem Szczepan :)))
@aes_sedai: Syndrom sztokholmski:D Czy tylko ja mam wrazenie,ze Szczepan mowi o czyms innym? Niekoniecznie o koncu samej Kom? Autorze, popraw mnie jesli sie myle:)
Ej, a może Kompetencja to alter ego Szczepana. Jedna i ta sama osoba. W godzinach pracy tyran i debil, po robocie domorosły pisarz? Bo skąd niby znałby tresć rozmowy odbytej w cztery oczy. Przecież nie od Tereski chyba… ;)
@Blogomotive: chyba popłynąłeś troszkę w tych domysłach :) Z tego co tu wyczytałem to zespół raczej zgrany był więc pewnie wie od Tereski…
@aes_sedai: A kto może zaręczyć, że Szczepan nie jest Kompetencją i Tereską w jednej osobie? Hę?!
@ Blogomotive:
Cyt:”…Niektóre opisane w blogu wydarzenia miały faktycznie miejsce, niektóre zostały nieco ubarwione, a pozostałe są wyłącznie wytworem chorej wyobraźni autora.”
A powaznie, to wszystko jest mozliwe. Zauwazcie wszakże, że nawet jeśli to przerysowana fikcja, jest szalenie realistyczna…nie wiem jak Wy, ale ja doświadczyłem podobnych zdarzeń na własnej skórze…
taki “syndrom kierownika” tylko że maksymalnie przesterowany. zresztą nie dywagujcie na temat realizmu tekstu - zniechęcacie Autora ;]
Żeby tak podkręcić atmosferę: ktoś z Was trafił w sedno :)
stawiam na mizzara ;]
@ Kompetencja: Podkrecasz, oj podkrecasz. Zakladam, ze nie powiesz nam finalnie, kto mial racje, ale i tak Cie poproszę byś tego nie robil: “gonienie króliczka jest znacznie ciekawsze niz zlapanie króliczka”…
@mizzar: “gonienie króliczka jest znacznie ciekawsze niz zlapanie króliczka” heheheh, gud pońt :) Ale ciekawość mnie teraz doooopadła!