Blog o Kompetencji.

Jak (nie)zarządzać zespołem handlowców.

Rżyjcie na gorąco

8 komentarzy

Troszkę poplotkujemy sobie. Pamiętacie zapewne dobre wieści dotyczące stanu cywilnego tego obleśnego pudla, którego mam niewątpliwą przyjemność obserwować na co dzień.

Zacznę od małej dygresji. Właśnie na nią patrzę. Naprawdę jest obrzydliwa. Twarz, jakby zderzyła się z rozpędzoną lokomotywą. Rozbiegane oczy – nigdy nie wiem, na które mam patrzeć, kiedy się do niej zwracam. Jedno w prawo, drugie w górę… Do tego ta „fryzura” – w cudzysłowiu, bo wygląda, jakby po prostu złapała garść kłaków i związała je gumką od majtek. To dlatego zapada taka konsternacja, jak wkracza do pokoju i pyta: Dziewczyny, jak moja fryzura? No i to mlaskanie, bekanie, ciamkanie… Obrzydlistwo! Powinienem dostawać dodatek za pracę w szkodliwych warunkach.

Ale ja nie o tym przecież miałem…

Ślub! Najpiękniejszy dzień w życiu. Data będąca cezurą pomiędzy tym, co było „przed” i tym, co nastąpi „po”. Te kilkanaście godzin naszego życia planujemy zwykle z wielomiesięcznym wyprzedzeniem. Chcemy się tym czasem dzielić z bliskimi, z przyjaciółmi. Każdy szczegół powinien być idealny.

Jakie nudne byłyby wesela, gdyby pojęcie „idealne wesele” oznaczało dla każdego to samo… Ale na szczęście tak nie jest. Jedni lubią wystawne imprezy w najdroższych hotelach i restauracjach z setkami gości, inni preferują skromne, kilku godzinne przyjęcia, na które zapraszają tylko najbliższą rodzinę. W swojej krótkiej „karierze” gościa weselnego miałem już okazję uczestniczyć w wystawnym balu, w wiejskim weselu (razem ze sztachetami i całą tą uroczą otoczką), w skromnym przyjęciu w kameralnej restauracji w centrum miasta oraz w wersji mega-festyniarskiej, z dwudziestoma białymi mercedesam, które przewoziły weselników z domu panny młodej (blokowisko typu płyta, ciasne uliczki, setki sąsiadów w oknach) do oddalonego od bloku o 200 metrów kościoła. Wszystkie miały swój urok i każde było idealne (dla pary młodej).

Jako że Kompetencja czyni przygotowania do swojego ślubu w godzinach pracy, mamy wszyscy niewątpliwą przyjemność biernego uczestniczenia w procesie. Można się wiele nauczyć.

Wesele odbędzie się w zacnym dworku za miastem. Jest piękny jak ten z „Testosteronu„. Nie będzie ślubu kościelnego, tylko cywilny. Kompetencja tłumaczy to tym, że nie żyjemy przecież w średniowieczu. Jednak moim zdaniem sprytny Mójradek i jego mamusia zostawiają sobie furtkę na przyszłość… Co do gości, to oprócz pary młodej i mamusi, zaproszeni zostali wszyscy znajomi (cztery osoby, z czego dwie za karę). Tylko znajomi, bo „po co zapraszać rodzinę, z którą na co dzień nie utrzymuje się kontaktów„?

Uznajcie, że jestem podejrzliwy, ale moim zdaniem obie strony mają swój interes w niezapraszaniu rodziny. Kompetencja uważa swoją rodzinę za niewyjściową (nawet w jej kategoriach…), a Mójradek wstydzi się pokazać swojej rodzinie tego kaszalota. Komplet biesiadników uwieńczy DJ-Grajek, który melodyjnym umpa-umpa i nieszablonowymi zabawami wodzirejskimi będzie zapewniał rozrywkę na najwyższym poziomie.

Suknia ślubna. Temat – rzeka. W tym konkretnym przypadku, bardzo zamulona i zanieczyszczona ściekami rzeka. Człowiek już tak ma. Powiesz: „nie wyobrażaj sobie wielkiego różowego słonia” i już każdy ma przed oczami takie właśnie zwierzę. Jak słyszę: „A jakbym wyglądała w sukni z dużym dekoltem?” to naprawdę zbiera mi się na torsje. Dziś wystrzeliłem w kierunku Wójka Cezara jak z procy, kiedy usłyszałem wymlaskane zdanie, w który pojawiły się wyrazy „rajstopy”, „uda” i „bielizna”.

Jeszcze tylko kilka miesięcy…

wykop.pl
Podobało się? Wykop!

Advertisements

Written by kompetencja

Kwiecień 8, 2008 @ 9:15

Napisane w RKS, Złote myśli

komentarzy 8

Subscribe to comments with RSS.

  1. Czekałem, czekałem i się doczekałem :) Żeby tak „moja” Córka-Szefa-Ale-Jednocześnie-Kierownik-Biura wbiła się w welon to szczęśliwym dniem byłby ten dzień :) A może po prostu brak jej kłucia…

    aes_sedai

    Kwiecień 8, 2008 at 11:43

  2. aes_sedai: Na co tak czekałeś? A swoją uwagą o kłuciu sprawiłeś, że znowu wylądowałem u (W)instona (C)hurchilla…

    kompetencja

    Kwiecień 8, 2008 at 12:15

  3. jedno jest pewne z TEGO dnia pamięta się niewiele i niekoniecznie za sprawą spożytego alkoholu ;P

    skem

    Kwiecień 8, 2008 at 13:25

  4. @kompetencja: Czekałem na nowy wpis :) Sorry za Winstona…;)

    aes_sedai

    Kwiecień 9, 2008 at 10:23

  5. @aes_sedai: żeby mi to było ostatni raz!

    @skem: coś czuję, że my ten dzień POPAMIĘTAMY…

    kompetencja

    Kwiecień 9, 2008 at 17:13

  6. Obiecuję poprawę i proszę o rozgrzeszenie ;D

    aes_sedai

    Kwiecień 9, 2008 at 18:58

  7. Oj bo Wy Panowie to nie rozumiecie…
    Kompetencjo, zaproponuj pudlowi pończochy :) będą bardziej sexi….
    i skończ już okupować ten wucet ;)

    Pzdr, ele

    eleutheria

    Kwiecień 19, 2008 at 10:13

  8. @eleutheria: nigdy nie rozróżniam pończoch od rajstop. Swoją drogą, obie nazwy zaczęły mi ostatnio brzmieć jakoś tak… obrzydliwie.

    kompetencja

    Kwiecień 21, 2008 at 20:58


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: